no dobra - Waldi wywołał temat to piszę. W ostatnią niedzielę byliśmy na krótkiej ( ja zrobiłem z 25 km) wycieczce rodzinnej w okolicach jeziora Wdzydzkiego. Uczestników było nadzwyczaj sporo: Byku, Matt, Waldi, Skowron, Karola, Marcel i Spik'y z własnymi żonami (oczywiście dotyczy to tych którzy są w tym szczęśliwym stanie małżeńskim -
). Wrażeń sportowych było niewiele, ale wspólny obiad w kaszubskiej knajpie, piękne widoki oraz butelka wina na koniec (z tymi co nie popędzili wcześniej do dzieci bądź na pociąg) zagwarantowały jakże miłe popołudnie. Ci co popędzili na pociąg podobne wrażenia mieli podobno w barze Wafel w Kłeścierzynie..