Ten pociąg jedzie w piątek wieczorem z Katowic. Pół godziny po naszym treningu przejeżdża obok Oliwii. Moznaby juz wsiąśc z marszu po treningu, rozpracować po flaszeczce i pojechać do Wejherowa Śmiechowa. Tam najmłodszy (Pepe) by wyskoczył po flaszeczke. I mielibyśmy spokój, że nikt się w sobotę nie spóźni. Sprzęt by tak capił, że nikt, z konduktorem włącznie, nie wsiadłby do szóstego wagonu. A może capingu wystarczyłoby nawet na mecz, na chłopaków z Nikisza?